Chrześcijanie od początku „ojcami” nazywali tych, którzy przekazywali wiarę, ponieważ – jak to później zapisał św. Jan Ewangelista – „ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”. Zwyczaj ten musiał być wstrząsający dla mentalności pogańskiej.
Girard wiedział, że zadanie udowodnienia prawdy chrześcijaństwa poprzez naukę jest zuchwałe, ale temu zuchwalstwu oddał całą swoją pokorę badacza.
Zmarł René Girard, wybitny antropolog odkrywający w swoich badaniach zależności między pożądaniem, przemocą i mitem. W Chrześcijaństwie widział jedyny sposób przezwyciężenia tych sił. Requiescat in pace!
Jednym z najlepszych opisów naszych relacji ze świętymi jest krótka historia Zofii Szczuckiej z Szaleńców Bożych.
Słowo personalizmy w potocznym języku włoskim opisuje coś nagannego, a język włoski Jorge Bergoglia wciąż jest piemonckim językiem babci Róży, językiem turyńskiej cukierni.
Jezus daje świadectwo przed Sanhedrynem i przed Piłatem, a nie przed żydowskimi uczonymi czy greckimi filozofami.
Generał jezuitów o. Adolfo Nicolas oświadczył: „Papież ma wolne ręce. Teraz po Synodzie może zrobić co zechce."
Oto małżeństwo zamiast być lekarstwem na pożądliwość w imię "afirmacji miłości" zamienia się zwyczajnie w środek wzmacniający pożądliwość.
Bronić wiary nie broniąc jednocześnie cywilizacji jest zwyczajna ułudą.
Roztropności zatem sprzeciwia się wszechobecna dziś nadopiekuńczość rodziców i wychowawców wobec dzieci.
Redakcja kwartalnika „Christianitas” popiera kandydatów Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka startujących z listy nr 1 („Prawo i Sprawiedliwość).
Francuzi wierni łączącemu nas ideałowi cywilizacji chrześcijańskiej zawsze żywili głęboki podziw dla waszej nieujarzmionej Ojczyzny. Wasz naród wiele razy dawał dowody heroizmu, a w ostatnim wieku stawił czoła wytworom nowoczesnego materializmu.
Pomysł jest dość prosty: doktryna Kościoła stanowi zbiór prawd, które można wyrazić na różne, niesprzeczne z sobą sposoby.
Quasi-teologia, czyli zasady liberalne i ateistyczne strojące się w szaty refleksji religijnej.
Czarne sny o chrześcijańskiej teokracji wskazują na pogłębiającą się anachroniczność cywilizacji liberalnej.
W „Przewodniku katolickim” Zbigniew Nosowski [...] dzieli się z czytelnikami optymistycznymi oczekiwaniami, że ojcowie synodalni skoncentrują się nad przedstawieniem światu pozytywnego, misyjnego przesłania.
Dobrze można rozpoznać tę pokusę w przyklaskiwaniu przez katolików propozycjom osłabiającym nauczanie Kościoła.
Żadne inne kościelne działanie nie jest tak owocne jak celebracja liturgii
Św. Tomasz – za którego tokiem myślenia podążmy – przestrzegał, że sama podatność na cnotę nie wystarcza. Konieczny jest wysiłek wychowawczy ze strony człowieka.
Katolickim komentatorom tak wrażliwym na kwestie języka w nauczaniu Kościoła - to znaczy jego przystosowania do “realiów współczesnego człowieka” - nie powinno być zatem wszystko jedno, czy język “kultury gejowskiej” przystaje do prawdy nauki katolickiej.
Po raz kolejny słyszymy dogłębnie niemądre pomysły, że obowiązująca dyscyplina kościelna odmawiania Komunii Świętej rozwodnikom w nowych związkach powinna być zastąpiona przez bardzo dotkliwy okres pokuty zakończony ponownym dopuszczeniem.
Felieton filmowy przygotowany w ramach tego rocznego Dziedzińca Dialogu.
Ks. Charamsa wystąpił jak dotychczas co najmniej w dwóch rolach – pierwsza to rola rzecznika dyscypliny, druga zaś dysydenta.
A przybysze idą, nie rozumieją świata do którego zmierzają, nic ich nie obchodzą nasze głowy w chmurach. I nie byłby to tak wielki problem, gdyby nie nasz świat , który już nie rozumie sam po co istnieje.